Keith Haring: jak ulica stała się płótnem artystycznym lat 80.
Keith Haring był jednym z tych artystów, którzy potrafili przenieść sztukę z galerii prosto na ulicę i zrobić to w sposób natychmiast rozpoznawalny. Jego dynamiczne, mocno konturowane postacie, „tańczące” sylwetki, promieniujące niemowlęta czy szczekające psy stały się wizualnym językiem lat 80. w Nowym Jorku. Haring nie tylko malował – budował system znaków, który miał być czytelny dla każdego, niezależnie od wieku, wykształcenia czy znajomości historii sztuki.
Zaczynał od rysunków kredą na czarnych, nieużywanych tablicach reklamowych w nowojorskim metrze. Szybko zrozumiał, że przestrzeń publiczna daje mu coś więcej niż jakakolwiek galeria – bezpośredni kontakt z odbiorcą. Jego prace powstawały często w pośpiechu, w rytmie miasta, w obecności przypadkowych widzów. Były reakcją na to, co działo się wokół: eksplozję kultury graffiti, rozwój hip-hopu, ale też napięcia społeczne, rasizm, epidemię AIDS, zagrożenie nuklearne.
Haring urodził się 4 maja 1958 roku w Reading w Pensylwanii – w tym roku przypada rocznica jego urodzin. Wychowywał się w środowisku, w którym rysowanie było codziennością; jego ojciec amatorsko tworzył komiksy. Wpływ kreski komiksowej, uproszczonej, dynamicznej, widoczny był w całej jego późniejszej twórczości. Po przeprowadzce do Nowego Jorku i studiach w School of Visual Arts szybko wszedł w artystyczne środowisko downtownu, zaprzyjaźnił się m.in. z Jean-Michelem Basquiatem i Andym Warholem.
Choć jego styl wydawał się prosty, stał za nim wyraźny program. Haring traktował sztukę jako narzędzie komunikacji społecznej. Poruszał temat nierówności, przemocy, uzależnień, konsumpcjonizmu. W latach 80., gdy AIDS zbierało śmiertelne żniwo, jego prace coraz częściej odnosiły się do choroby, stygmatyzacji i milczenia władz. Sam artysta był osobą homoseksualną i otwarcie mówił o swojej tożsamości, a po diagnozie w 1988 roku intensyfikował działania artystyczne i społeczne.
Charakterystyczne dla niego było także zacieranie granic między sztuką wysoką a popkulturą. Otworzył Pop Shop – sklep, w którym sprzedawał koszulki, plakaty i gadżety z własnymi motywami. Dla części krytyków było to „skomercjalizowanie” twórczości, dla Haringa – sposób na demokratyzację sztuki. Uważał, że jego obrazy nie powinny być dostępne wyłącznie dla kolekcjonerów i muzeów. Chciał, aby funkcjonowały w codziennym obiegu.
Tworzył murale na całym świecie – od Nowego Jorku, przez Paryż, po Berlin i Pizę. Jednym z najbardziej znanych jest „Crack is Wack” – mural antynarkotykowy w Harlemie, który powstał bez oficjalnej zgody, a z czasem stał się ikoną miejskiego pejzażu. Haring potrafił łączyć energię ulicznego gestu z przemyślaną kompozycją i wyrazistym przesłaniem.
Zmarł w 1990 roku w wieku zaledwie 31 lat z powodu powikłań związanych z AIDS, ale jego wizualny alfabet przetrwał epokę, w której powstał. Dziś jego prace są obecne w największych muzeach świata, a motywy stworzone cztery dekady temu nadal funkcjonują w kulturze masowej, modzie i grafice użytkowej. Trudno mówić o sztuce ulicznej i wizualnej tożsamości lat 80., nie przywołując jego nazwiska.
(fot. Wikipedia)
#KeithHaring
