Hiroh Kikai: mistrz portretu oddający ducha tokijskiej dzielnicy Asakusa
Hiroh Kikai należał do tych fotografów, którzy przez dekady konsekwentnie pracowali w jednym miejscu, udowadniając, że cierpliwość i uważność mogą być ważniejsze niż spektakularne podróże. Najbardziej znany jest z wieloletniego cyklu portretów realizowanych w tokijskiej dzielnicy Asakusa, w pobliżu świątyni Sensō-ji. Przez ponad trzydzieści lat wracał tam z aparatem średnioformatowym, ustawiając swoich bohaterów na tle surowej, czerwonej ściany. Minimalistyczna sceneria pozwalała skupić się wyłącznie na twarzach, gestach i detalach ubioru.
Urodził się 27 lutego 1945 roku w prefekturze Yamagata – a więc rocznica jego urodzin przypada pod koniec zimy. Zanim poświęcił się fotografii, studiował filozofię na Uniwersytecie Hōsei. Ten epizod nie był bez znaczenia: w jego zdjęciach widać wyraźne zainteresowanie człowiekiem jako jednostką, a nie tylko elementem miejskiego pejzażu. Zamiast reportażowej dynamiki wybierał statyczne, frontalne ujęcia. Zamiast sensacji – skupienie.
Praca nad serią z Asakusy miała w sobie coś z rytuału. Kikai podchodził do przechodniów i proponował im pozowanie w ustalonym miejscu. Nie spieszył się. Czasem czekał wiele dni, aż spotka osobę, która go zaintryguje. Fotografował amatorów teatru, bywalców świątyni, ekscentryków, ludzi w eleganckich garniturach i w codziennych, nieco zużytych ubraniach. Każda fotografia była efektem krótkiej, ale intensywnej interakcji. W efekcie powstał wieloletni portret społeczny miejsca, które zmieniało się wraz z Japonią – od lat 70. po XXI wiek.
Choć był kojarzony głównie z czarno-białymi portretami wykonywanymi w Tokio, realizował także projekty poza Japonią, m.in. w Indiach czy Turcji. Tam również interesowali go ludzie spotykani na ulicy, ich obecność w przestrzeni publicznej, sposób bycia, indywidualny rys. Niezależnie od szerokości geograficznej zachowywał tę samą metodę pracy: blisko, spokojnie, bez zbędnych rekwizytów.
Jego zdjęcia były szeroko wystawiane i publikowane, a albumy takie jak „Asakusa Portraits” stały się ważnym punktem odniesienia dla fotografii portretowej. Kikai pokazał, że konsekwentne dokumentowanie jednego miejsca może przynieść efekt bardziej wnikliwy niż najbardziej egzotyczne wyprawy. W jego kadrach nie ma spektakularnych wydarzeń – jest za to czas zapisany na twarzach ludzi, moda, która przemija, i spojrzenia, które pozostają aktualne mimo upływu lat.
Zmarł w 2020 roku, pozostawiając po sobie archiwum będące nie tylko zapisem konkretnej dzielnicy Tokio, lecz także studium indywidualności w miejskim tłumie. (fot. Wikipedia) #HirohKikai
