Mimi Parent: niezwykła surrealistka tworząca przełomowe obiekty i asamblaże

Mimi Parent należała do grona najbardziej niepokornych artystek związanych z surrealizmem. Jej obrazy, reliefy, asamblaże i projekty obiektów wymykają się prostym kategoriom: łączą precyzję rysunku z niepokojącą wyobraźnią, a motywy zaczerpnięte z natury, anatomii i snu przekształcają w osobny, rozpoznawalny język. W jej pracach często pojawiają się włosy, oczy, dłonie, formy organiczne oraz przedmioty, które na pierwszy rzut oka wydają się znajome, lecz po chwili tracą codzienną funkcję.

Artystka urodziła się 8 września 1924 roku w Montrealu. W rocznicę jej urodzin warto przypomnieć, że choć była Kanadyjką o szwajcarskich korzeniach, najważniejsza część jej twórczej drogi rozwinęła się we Francji. Studiowała w École des beaux-arts de Montréal, jednak już na początku kariery interesowały ją kierunki odchodzące od akademickiej dyscypliny. Ważne miejsce zajęły dla niej kontakty ze środowiskiem automatystów skupionych wokół Paula-Émile’a Borduasa, jednego z najistotniejszych reformatorów kanadyjskiej sztuki powojennej.

W 1948 roku podpisała manifest „Refus global”, dokument sprzeciwiający się konserwatyzmowi społecznemu i dominacji instytucji religijnych w ówczesnym Quebecu. Sygnatariusze manifestu domagali się swobody artystycznej, niezależności myślenia i otwarcia kultury na nowoczesność. Dla Parent nie był to wyłącznie gest polityczny czy środowiskowy. Jej późniejsza sztuka konsekwentnie zachowała potrzebę przekraczania narzuconych granic – zarówno estetycznych, jak i obyczajowych.

Po przeprowadzce do Paryża związała się z ruchem surrealistycznym. Poznała André Bretona, a także czeskiego artystę Josefa Šímę? Actually her partner was Jean Benoît, również związanego z surrealizmem. Wspólnie tworzyli parę o wyjątkowo silnej artystycznej tożsamości, ale Mimi Parent nie funkcjonowała jedynie jako towarzyszka innych twórców. Wypracowała własne rozwiązania formalne i własny repertuar tematów, często odnoszących się do napięć między pożądaniem, lękiem, kontrolą i cielesnością.

Szczególnie charakterystyczne są jej obiekty z włosów – materiału jednocześnie osobistego, zmysłowego i nieco niepokojącego. Parent używała go nie jako dekoracji, lecz jako tworzywa obciążonego znaczeniami. Włosy mogą kojarzyć się z intymnością, przemijaniem, pamięcią, kobiecością, ale też z czymś, co wymyka się porządkowaniu. W jej realizacjach stawały się elementem kompozycji, która nie daje widzowi wygodnej odpowiedzi. Zamiast tego prowokuje do przyglądania się własnym skojarzeniom.

Jej prace nie mają charakteru ilustracyjnego. Nie opowiadają snów wprost, lecz budują atmosferę podobną do momentu, w którym pamięta się pojedynczy obraz po przebudzeniu, ale nie potrafi odtworzyć całej historii. Widać w nich zainteresowanie surrealistyczną swobodą skojarzeń, a zarazem dużą dyscyplinę kompozycyjną. Parent potrafiła zestawić delikatność z chłodem, ornament z erotycznym napięciem i humor z poczuciem zagrożenia.

Jej dorobek był przez długi czas mniej obecny w szerokiej historii sztuki niż twórczość wielu męskich surrealistów. Dziś coraz częściej zwraca się uwagę na artystki, które nie tylko uczestniczyły w tym ruchu, lecz także przesuwały jego granice. Mimi Parent jest jedną z nich: nie kopiowała rozwiązań wypracowanych przez starszych członków grupy, ale wykorzystywała surrealizm do budowania własnej perspektywy.

Zmarła w 2005 roku, pozostawiając prace, które nadal mogą wydawać się współczesne. Ich siła nie polega na efektownym ekscentryzmie, lecz na umiejętności nadania zwykłym materiałom i przedmiotom nieoczywistego znaczenia. W świecie Mimi Parent to, co dekoracyjne, może okazać się niepokojące, a to, co drobne i prywatne, nabiera wymiaru uniwersalnego.

(fot. Wikipedia)
#MimiParent