Jan de Baen: mistrz holenderskiego portretu barokowego XVII wieku
20 lutego przypada rocznica urodzin Jana de Baena – holenderskiego malarza epoki baroku, jednego z najbardziej rozpoznawalnych portrecistów Republiki Zjednoczonych Prowincji w drugiej połowie XVII wieku. Jego nazwisko nie pojawia się dziś tak często jak Rembrandta czy Vermeera, ale w swoim czasie należał do artystów szczególnie cenionych przez elity polityczne i arystokrację.
Jan de Baen urodził się 20 lutego 1633 roku w Haarlemie. Wychował się w środowisku silnie związanym z malarstwem – po śmierci ojca trafił pod opiekę wuja, Hinderka Pypinga, również malarza. To właśnie tam zdobywał pierwsze doświadczenia artystyczne. W młodości przeniósł się do Hagi, miasta, które stało się centrum jego kariery. Haga była wówczas ważnym ośrodkiem administracyjnym i politycznym Republiki, co stworzyło sprzyjające warunki dla rozwoju portretu reprezentacyjnego.
De Baen specjalizował się w portretach indywidualnych i zbiorowych. Malował przedstawicieli rodu Orańskiego, regentów, wojskowych oraz urzędników państwowych. Jego prace łączyły dbałość o szczegół z wyraźnym akcentowaniem statusu społecznego modela. Ubrania, insygnia, ordery czy elementy architektury w tle nie były przypadkowe – miały podkreślać pozycję sportretowanej osoby. Jednocześnie twarze pozostawały stosunkowo naturalne, pozbawione przesadnego idealizowania, które bywało charakterystyczne dla niektórych twórców epoki.
W 1672 roku – w czasie tzw. „roku katastrofy” (Rampjaar), gdy Republika została zaatakowana przez Francję, Anglię i ich sojuszników – de Baen sportretował kluczowe postaci życia publicznego. Powstał wówczas m.in. jego znany portret braci de Witt. Cornelis i Johan de Witt byli ważnymi politykami republikańskimi, zamordowanymi przez tłum w Hadze. Według przekazów rozwścieczony motłoch miał nawet zaatakować pracownię artysty w poszukiwaniu portretu Johana de Witta, co pokazuje, jak silnie sztuka portretowa przenikała wówczas do bieżącej polityki.
Warsztat de Baena był dobrze prosperującym przedsięwzięciem. Otrzymywał liczne zamówienia, a tempo pracy było wysokie. W jego obrazach widać sprawność techniczną, umiejętność oddania faktury tkanin – zwłaszcza atłasów i aksamitów – oraz subtelne operowanie światłem. Kolorystyka bywa stonowana, oparta na ciemnych tłach, z których wyłania się postać modela. To rozwiązanie wzmacnia efekt bezpośredniego kontaktu widza z twarzą portretowanej osoby.
Choć dziś jego nazwisko nie funkcjonuje w powszechnej świadomości na równi z największymi mistrzami złotego wieku malarstwa niderlandzkiego, w XVII wieku był jednym z najbardziej rozchwytywanych portrecistów w Hadze. Pełnił również funkcję dziekana gildii św. Łukasza, co potwierdza jego pozycję w środowisku artystycznym.
Jan de Baen zmarł w 1702 roku. Pozostawił po sobie ogromny zbiór portretów, które są dziś cennym źródłem wiedzy o elitach politycznych, strojach i obyczajach epoki. Jego obrazy znajdują się w muzeach w Holandii oraz w kolekcjach europejskich, a reprodukcje regularnie pojawiają się w publikacjach historycznych poświęconych XVII-wiecznej Republice.
W dniu rocznicy jego urodzin warto przyjrzeć się tym twarzom sprzed ponad trzystu lat – nie jako muzealnym eksponatom, ale jako zapisowi konkretnego momentu w historii, kiedy portret był narzędziem władzy, wizerunku i pamięci.
(fot. Wikipedia)
#JanDeBaen
