Brett Whiteley – wpływowy australijski malarz łączący ekspresję z liryzmem

Australijska scena artystyczna drugiej połowy XX wieku trudno wyobrazić sobie bez jego nazwiska. Brett Whiteley był malarzem, który potrafił połączyć ekspresję z liryzmem, prywatność z bezpośredniością, a zachwyt nad światem z jego ciemniejszymi stronami. Tworzył obrazy intensywne, nasycone kolorem i emocją, a przy tym głęboko zakorzenione w obserwacji codzienności – własnego życia, miasta, pejzażu.

Whiteley zasłynął jako twórca rozpoznawalny już od pierwszego spojrzenia. Operował dynamiczną linią, często deformował perspektywę, bawił się skalą i przestrzenią. W jego pracach Sydney potrafi być jednocześnie realnym miejscem i wizją filtrowaną przez wrażliwość artysty. Portretował wnętrza, akty, krajobrazy, ale też siebie – w autoportretach, które należą do najbardziej przejmujących w jego dorobku. Malował szybko, instynktownie, a jednocześnie z dużą świadomością kompozycji.

Urodził się 7 kwietnia 1939 roku w Sydney – dziś przypada rocznica jego urodzin. Już jako nastolatek zwrócił uwagę nauczycieli talentem rysunkowym. W wieku kilkunastu lat zdobył stypendium artystyczne we Włoszech, które otworzyło mu drogę do międzynarodowej kariery. Europa – jej muzea, tradycja malarska, a także środowisko artystyczne Londynu lat 60. – odcisnęły wyraźne piętno na jego twórczości.

W Londynie Whiteley szybko stał się częścią młodej, dynamicznej sceny artystycznej. Jego prace trafiły do kolekcji prestiżowej galerii Marlborough Fine Art, co było znaczącym krokiem dla artysty z Australii. Interesował się twórczością Francisa Bacona i innych przedstawicieli ekspresji figuratywnej, ale nigdy nie porzucił własnego języka wizualnego. Nawet kiedy podejmował podobne tematy – ciało, napięcie psychiczne, deformację – robił to w sposób bardziej sensualny, nasycony światłem i kolorem.

Po powrocie do Australii jego malarstwo coraz mocniej koncentrowało się na pejzażu i miejskiej przestrzeni Sydney. Seria prac poświęconych zatoce Sydney Harbour należy dziś do najbardziej rozpoznawalnych w australijskiej sztuce współczesnej. Whiteley potrafił przekształcić widok portu, mostu czy dachów w niemal pulsującą strukturę barwną. Charakterystyczne, wydłużone linie i odważne kontrasty kolorystyczne nadawały tym pracom niemal muzyczną dynamikę.

Nie unikał tematów osobistych. W jego obrazach obecne są wątki relacji, uzależnień, zmagań z własną psychiką. Whiteley otwarcie mówił o problemach z narkotykami i alkoholem, co znalazło odbicie w twórczości – czasem bezpośrednie, czasem symboliczne. Ta szczerość, pozbawiona upiększeń, sprawiała, że odbiorcy traktowali jego obrazy jak zapis emocjonalnych stanów, a nie tylko estetyczne kompozycje.

Był wielokrotnym laureatem najważniejszych australijskich nagród artystycznych, w tym Archibald Prize, którą zdobył trzykrotnie. To wyróżnienie, przyznawane za portret, potwierdziło jego pozycję jako jednego z najważniejszych portrecistów w kraju. Jego wizerunki – zarówno innych osób, jak i samego siebie – są przenikliwe, czasem bezlitosne, zawsze uważne.

Zmarł w 1992 roku, pozostawiając po sobie ogromny dorobek malarski, rysunkowy i graficzny. Dziś jego dawne studio w Sydney funkcjonuje jako Brett Whiteley Studio, oddział Art Gallery of New South Wales, gdzie można zobaczyć nie tylko ukończone prace, ale też szkice, notatki i przestrzeń, w której powstawały.

Whiteley pozostaje artystą, którego twórczość nie daje się łatwo zaszufladkować. Łączył wpływy europejskie z australijskim pejzażem, intymność z rozmachem, dekoracyjność z niepokojem. W rocznicę jego urodzin warto przyjrzeć się jego obrazom na nowo – nie przez pryzmat legendy, lecz poprzez konkret: linię, kolor, gest.

(fot. Wikipedia)
#BrettWhiteley