Winslow Homer: mistrz amerykańskiego malarstwa łączący reportaż z impresją
Winslow Homer należał do grona artystów, którzy potrafili połączyć reporterską dokładność z malarską swobodą. Zaczynał jako ilustrator prasowy w czasach, gdy obraz w gazecie był jednym z podstawowych źródeł informacji o świecie. Z czasem stał się jednym z najważniejszych amerykańskich malarzy XIX wieku, a jego sceny morskie i przedstawienia codziennego życia do dziś uchodzą za jedne z najbardziej rozpoznawalnych w historii sztuki Stanów Zjednoczonych. (fot. Wikipedia) #WinslowHomer
Urodził się 24 lutego 1836 roku w Bostonie, dlatego właśnie dziś przypada rocznica jego urodzin. Dorastał w Nowej Anglii – regionie, który później wielokrotnie powracał w jego pracach. Jako młody chłopak terminował w litografii, a następnie pracował jako wolny strzelec, dostarczając ilustracje do popularnych magazynów, m.in. „Harper’s Weekly”. To doświadczenie nauczyło go skrótu, obserwacji i umiejętności uchwycenia momentu.
Podczas wojny secesyjnej był korespondentem-artystą. Nie tworzył patetycznych scen batalistycznych; interesowało go raczej codzienne życie żołnierzy – chwile odpoczynku, napięcia przed walką, zwykłe rozmowy. Te doświadczenia wpłynęły na jego późniejsze malarstwo, w którym często skupiał się na człowieku funkcjonującym w konkretnej przestrzeni i sytuacji, bez zbędnego dramatyzowania.
Po wojnie coraz śmielej sięgał po farby olejne. Malował sceny wiejskie, dzieci bawiące się na łąkach, kobiety pracujące na wsi, afroamerykańskich mieszkańców Południa w okresie odbudowy. Jego obrazy z lat 70. XIX wieku pokazują Amerykę w momencie przemian – kraj próbujący odnaleźć równowagę po konflikcie, ale też zmagający się z nową rzeczywistością społeczną. Homer nie komentował wprost polityki, ale jego prace niosły w sobie wnikliwą obserwację relacji międzyludzkich.
Prawdziwy przełom przyniosła fascynacja morzem. Artysta wielokrotnie przebywał w nadmorskim miasteczku Prouts Neck w stanie Maine, gdzie stworzył swoje najbardziej znane kompozycje. Surowe wybrzeże, rybacy walczący z falami, samotne łodzie na wzburzonej wodzie — te motywy stały się jego znakiem rozpoznawczym. Morze u Homera nie jest tłem; to siła, z którą człowiek musi się mierzyć. Czasem spokojne, częściej nieprzewidywalne, wymuszające skupienie i respekt.
Charakterystyczna dla jego dojrzałego stylu jest oszczędność środków. Kompozycje są przemyślane, kolory czyste, światło wyraziste. Nie ma tu przesadnej dekoracyjności. Homer operował plamą barwną i kontrastem w sposób, który zbliżał go momentami do europejskich realistów i impresjonistów, choć pozostał twórcą wyraźnie amerykańskim w tematyce i nastroju.
W latach 80. XIX wieku odbył podróż do Anglii, gdzie malował rybaków z Cullercoats. To doświadczenie jeszcze mocniej skierowało jego uwagę ku tematyce morskiej oraz ku przedstawianiu ludzi żyjących z pracy na wodzie. Kobiety czekające na powrót łodzi, mężczyźni przygotowujący sieci – w tych scenach nie ma romantycznej przesady, jest codzienność i ciężar fizycznej pracy.
Homer pracował również w technice akwareli, którą traktował z równą powagą jak olej. Jego akwarele z Bahamów pokazują zupełnie inne oblicze natury: jasne światło, przejrzystą wodę, intensywne kolory tropików. Swoboda, z jaką operował pigmentem, świadczy o dużej pewności warsztatowej i otwartości na eksperyment.
Pod koniec życia coraz bardziej wycofywał się z życia towarzyskiego. Mieszkał i pracował w Prouts Neck, koncentrując się na kolejnych realizacjach. Zmarł w 1910 roku, pozostawiając po sobie dorobek, który do dziś znajduje się w najważniejszych amerykańskich muzeach, takich jak Metropolitan Museum of Art czy National Gallery of Art.
Rocznica jego urodzin to dobra okazja, by przyjrzeć się, jak z ilustratora prasowego wyrósł artysta, który potrafił nadać codziennym scenom i morskim pejzażom ponadczasowy wymiar. Bez zbędnych efektów, bez teatralności — z konsekwencją obserwatora i rzemieślnika, który doskonale znał swoje narzędzia.
