Hubert de Givenchy: ikona elegancji i klasyki w modzie XX wieku

Hubert de Givenchy należał do grona projektantów, którzy zbudowali modę XX wieku na zasadach elegancji, dyscypliny formy i szacunku dla kobiecej sylwetki. Jego nazwisko do dziś funkcjonuje jako synonim ponadczasowego stylu, pozbawionego przesady i sezonowych eksperymentów. Tworzył ubrania, które miały nie dominować osoby, lecz podkreślać jej charakter. W świecie zdominowanym przez szybkie zmiany trendów konsekwentnie trzymał się własnej wizji – prostoty dopracowanej w detalu.

Urodził się 21 lutego 1927 roku w Beauvais we Francji. Rocznica jego urodzin to dobra okazja, by przypomnieć, jak wcześnie zdecydował o swojej drodze zawodowej. Już jako dziecko interesował się modą, a przełomowym momentem była wizyta na paryskiej Wystawie Światowej w 1937 roku. Po studiach w École des Beaux-Arts pracował u takich projektantów jak Jacques Fath, Robert Piguet, Lucien Lelong czy Elsa Schiaparelli. Te doświadczenia pozwoliły mu zrozumieć zarówno konstrukcję haute couture, jak i znaczenie marki w świecie luksusu.

W 1952 roku, mając zaledwie 25 lat, otworzył własny dom mody. Już pierwsza kolekcja spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. Givenchy zaproponował wówczas lekkie, świeże sylwetki – luźniejsze bluzki, prostsze linie, odejście od nadmiernie usztywnionych konstrukcji charakterystycznych dla powojennego „New Looku”. Jednym z jego znaków rozpoznawczych stała się tzw. „Bettina blouse” – koszulowa bluzka z haftowanymi rękawami, która łączyła swobodę z wyrafinowaniem.

Kluczowym momentem w jego karierze było spotkanie z Audrey Hepburn w 1953 roku. Ich współpraca przerodziła się w wieloletnią relację zawodową i przyjaźń. Givenchy projektował kostiumy do filmów takich jak „Sabrina”, „Śniadanie u Tiffany’ego”, „Zabawna buzia” czy „Jak ukraść milion dolarów”. Czarna suknia z „Śniadania u Tiffany’ego” stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów w historii kina i mody, a jednocześnie przykładem jego podejścia: czysta linia, brak zbędnych ozdób, perfekcyjny krój.

Projektant ubierał również inne wybitne kobiety swoich czasów – Jacqueline Kennedy, Grace Kelly, Wallis Simpson czy księżną Monako. Każdej z nich oferował coś innego, dostosowując projekty do osobowości i roli publicznej. Nie narzucał stylu, lecz go wydobywał. Z czasem marka Givenchy zaczęła się rozwijać także w kierunku perfum, które stały się ważną częścią jej tożsamości. Zapach „L’Interdit”, stworzony dla Audrey Hepburn, początkowo był dostępny wyłącznie dla niej, zanim trafił do sprzedaży.

W przeciwieństwie do części projektantów swojego pokolenia Givenchy nie budował wizerunku ekscentryka. Unikał skandali, rzadko komentował zmiany w branży. Skupiał się na pracy i jakości. Był zwolennikiem krawiectwa jako rzemiosła najwyższej próby – konstrukcja, tkanina, proporcje miały znaczenie większe niż sezonowa koncepcja artystyczna. W latach 80. sprzedał markę koncernowi LVMH, a w 1995 roku przeszedł na emeryturę, przekazując stery młodszym projektantom.

Hubert de Givenchy zmarł w 2018 roku, pozostawiając po sobie dom mody, który w kolejnych dekadach przeszedł wiele transformacji stylistycznych. Niezależnie od tych zmian jego nazwisko wciąż kojarzone jest z elegancją rozumianą jako prostota i umiar. W archiwach mody jego projekty funkcjonują jako punkt odniesienia dla klasycznego krawiectwa haute couture drugiej połowy XX wieku.

(fot. Wikipedia)

#HubertdeGivenchy